Żoliborz czyli Freedom

  • 11.26.18

Było moim spełnieniem marzeń – 26 m2 na warszawskim Żoliborzu. Choć brakowało miejsca na wszystko, było mi tam naprawdę genialnie.  Mimo krat w oknach i ograniczeń w metrażu, czułam wolność.

Im dłużej patrzyłam na tę przestrzeń, widziałam multum rozwiązań, ale…mieszkanie nie było moje. Niczego nie mogłam zmieniać. Wizje przemeblowania, wyburzenia ścianek,  pojawiały się każdego dnia…tak mam do dziś, gdziekolwiek jestem, zastanawiam się co mogłabym zmienić, jak ja rozwiązałabym problem braku ergonomii.

Przestrzeń, którą się otaczam ma wyraźny wpływ na mój nastrój, na odbiór rzeczywistości. Zawsze patrzyłam z rozczuleniem na przedmioty, które do mnie mówiły, a ja odczuwałam ich obecność. Nawet w czasach siermiężnego PRl-u, o który dane mi było zahaczyć, szukałam piękna…

Proces tworzenia to moja pasja. Choć nie jestem z zawodu architektem i nie mi dane doświadczyć na własnej skórze tworzenia przestrzeni od A do Z, to uwielbiam uczestniczyć lub być obserwatorem niesamowitego zjawiska jakim jest projektowanie. Ta pasja po część i stała się moją pracą. Szukam projektów, które zapierają dech w piersiach, które odbierają mowę.

Podziwiam artystów, którzy widzą więcej, którzy znajdują środki wyrazu, by przenieść z pięknych umysłów swoją wizję na papier, albo na ekran komputera. A później do wnętrza…